Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


"...rozdwojenie..."

czwartek, 18 marca 2010 21:26

Mam totalny mętlik w głowie. Nie wiem co powinnam wybrać. Czy zdrowie czy swoje marzenia. Może i niewiele starałam się, by te marzenia były realne, ale ja powoli do nich dążę, jeszcze się do nich rozpędzę. Pragnę ich. I nie wiem na co mam patrzyć. Nie wiem czy myśleć o sobie czy o swoich pragnieniach. Nie mogę ogarnąć poszarpanych myśli. Bez jednego nie mogę mieć drugiego. Muszę wybrać. Opadam. Na zgiętych kolanach. O zamkniętych oczach. W szaleństwie myśli. Opadam. Łamię palce u nóg. Łamię swoją czaszkę na dwie połowy. Rozdwojenie duszy.

Opinie (1) | Napisz

"...w gęstej masie..."

czwartek, 18 marca 2010 15:03

Sprawa rozwiązana. To nie jest tak, że poprzedniej notki nie było. Ona tu pozostanie. Podjęłam decyzję. Najbardziej dojrzałe i rozsądne z tego, co mogłam wybrać. Nie chcę wpaść w coś i tonąć w gęstej masie, bez możliwości nabrania powietrza czy cofnięcia się. To tyle ode mnie.

Opinie (0) | Napisz

"...sposobem trudnym"

piątek, 12 marca 2010 20:29

Emocjonalny rozpierdol w głowie. Przepaść i skrajności pochłaniające mnie doszczętnie. Ciągła niewiedza, ciągłe analizowanie. Podświadomość wciąż podsuwa nowe obrazy, wciąż coś się we mnie kłębi, iskrzy, dąży do wybuchu. Nie wiem jak długo uda mi się opuźnić detonację tej bomby, która jest we mnie. Tej bomby zwanej dążenie do szczęścia sposobem trudnym.

Opinie (5) | Napisz

studium prostytutki

poniedziałek, 08 marca 2010 17:56

Zawód właściwie praktykowany od wieków. Niektórzy mówią nawet, że najstarszy. Na pewno zawód z bardzo długą tradycją. O ile kiedyś głównie stosowany przez kobiety w wyniku przymusu, tak aktualnie częściej przez same kobiety wybierany.

Wybierany z ogromnej liczy powodów. Trudno byłoby wymienić je wszystkie, jednak są dwa według mnie najważniejsze, dopełniające się i pewnie w niektórych przypadkach wykluczające się. Mianowicie pieniądze i miłość.

W materialnym świecie, pełnym komercji i nagości prostytucja nie wydaje się być niczym tak bardzo zaskakującym. Prostytutki stały się takim codziennym porządkiem świata. Kobiety rozbierające się do gazet, reklam. Mężczyźni zaprzedający swoją duszę pracy i szefom. Wszyscy stajemy się mentalnymi prostytutkami w maszynie zwanej komercją. Nie musimy wcale oddawać bezpośrednio swoich wdzięków na szefowskim biurku, wystarczy uzależnić się od pieniędzy, a wtedy jak prostytutki robimy wszystko, co nam rozkażą. Jest w tym jakaś forma sadomasochistycznej przyjemności.

Jeśli chodzi o miłość, sprawa polega na czymś zupełnie innym. Bynajmniej na mylnym pojmowaniu miłości, który napędza psychika i poczucie akceptacji. Kobieta czuje, że jest w stanie dać drugiej osobie jedynie własne ciało. Czuje, że jedynie ciało nadaje jej wartość i wykorzystywanie go pozwoli jej na poczucie szczęścia. Kobieta będąc porządana czuje się piękniejsza, czuje się kochana i akceptowana. O ile mężczyzna odsuwa podczas seksu uczucia całkowicie na bok, o tyle kobieta kierując się uczuciami odczuwa z seksu większą satysfakcję.

Nie jestem w stanie określić, czy któryś z tych powodów jest tym ważniejszym. Trudno je porównywać, bo opierają się całkowicie na innym rozumowaniu choć nieraz występują bezpośrednio obok siebie. Miłość i pieniądze to najbardziej kontrowersyjne tematy.

Opinie (3) | Napisz

"...marzę o świeżym mięsku..."

poniedziałek, 01 marca 2010 19:00

Tak, tak. Moja wina, że nie piszę.
Zbyt mocno angażuję się w pamiętnik skrobany (długopisem po kartce).
Za angaż przepraszam, bo odbieram wam przyjemność z włażenia butami w moje życie.
Bo każdy lubi sobie wniknąć w drugą osobę, wytrzeć o nią buty i odejść.

Ludzie przychodzą i odchodzą. Wiem chyba o tym ni mniej ni więcej najlepiej. Zbyt wiele zmian i zaskakujących momentów gości w moim życiu. I cóż ja mogę na to poradzić? Sama na to pozwalam. Wciąż nowe spotkania, które niewiele zmieniają, tylko to, że dochodzą do skutku i uświadamiają, że to znów nie to. Dobrze mi w tym trybie póki co. Chociaż coraz częściej myślę o zaciśnięciu swoich szponów w jednym miejscu na dłuższy czas. Zacisnąć paznokcie na czymś kompletnie nowym, fascynującym i zajmującym. Tak bardzo marzę o świeżym mięsku, które będę mogła ewentualnie zepsuć swoim odorem. No może jakby nagle miało mi coś wyjść, to mięsko nie zepsuje się, a zrobimy z tego dobrą pieczeń. Chcę tej pieczeni mimo wszystko...

Samotna duszo pokaż mi się. Muszę Cię porwać, dorwać, zasmakować.
Samotna duszo powiedz, że pragniesz mnie tak, jak ja Ciebie.
Ojj duszo, nie ukrywaj się przede mną.
Ja wiem, że tam jesteś, ja Cię złapię, obiecuję.
Tylko pokaż mi się na oczy...

Opinie (11) | Napisz

"...spokojniejsza"

środa, 17 lutego 2010 21:52

Obrót sytuacji o 180 stopni. Pierwsza taka nasza rozmowa. Czuję się nieco pewniej... Trzeba było to wszystko wypowiedzieć. Wiemy co się zdarzyło, nie ma domyślania się, wszystko wprost, bez spowijania tajemnicą i niedomówieniami. Za dużo myśli i pragnień jest we mnie. Muszę się skupić. Nadszedł dla mnie trudny czas, ale wiem, że mogę na nim polegać. Jak kiedyś... I to on mi pomoże wyjść. I to wcale nie była miłość ani zauroczenie. Tylko dlaczego wiem to dopiero od wczoraj?? Dlaczego pojęcia pozwoliły się nazwać z takim opóźnieniem? Myśli mi dokuczają. Nie potrafię się uczyć. Ale jestem już spokojna... spokojniejsza. Rozpracowałam psychicznie siebie i jego. Będzie już dobrze. Już nie będzie gorzej w najbliższym czasie.

Opinie (6) | Napisz

"...zacząć siebie kontrolować"

piątek, 12 lutego 2010 21:47

Jestem zbyt skrajna, zbyt nieprzewidywalna i to głównie dla samej siebie. Nie potrafię ogarnąć na jakiej zasadzie pracuję, funkcjonuję. Nie potrafię odnaleźć w sobie cykliczności w tych moich zmianach nastrojów. Często przychodzą one nie wiadomo skąd. Żadnej współzależności i to mnie przeraża. Nienawidzę w swoim życiu spraw, na które nie mam wpływu, niezaplanowane są z góry stracone. Gdy wszystko dzieje się zbyt nagle popadam w szaleństwo. Jak mam rozumieć jeden dzień przepelniony myślami o nim, a następnym zalewający mnie wręcz obojętnością co do niego. Skąd mam wiedzieć jak będzie jutro? Ja chcę mieć wpływ na swoje życie! Na swoje myśli, swoje nastroje, wyrażane emocje. Chcę zacząć siebie kontrolować! Tak marzę poruszać się na zasadzie przycisków. Chcę jakiejś regularności, niezmiennego trybu....i do kogo ja krzyczę?

Opinie (4) | Napisz

"...będę odważna..."

czwartek, 11 lutego 2010 20:49

Odczuwam panikę. Boję się. Przykrywam kocem, poję gorącą herbatą. Potrzebuję dotyku. Siedzę skulona. Tak bardzo potrzebuję, aby ktoś mnie przytulił. Denerwuję się. Obgryzam skórę wokół paznokci. Tak bardzo się boję, że nikt... Czuję się jak mała dziewczynka. Czuję się jakby na świecie nie było ludzi. Jestem przerażona. Niech ktoś okaże do mnie jakiś gest. Nie wytrzymam. Nie potrafię wołać o pomoc.
Obiecywałam sobie, że będę odważna, że okażę się dużą dziewczynką, że nie zamknę oczu, że nie będę płakać, że wcale tego nie potrzebuję... Aż mnie dławi. I obawiam się, że skończy się to tragicznie. Że za trzy dni zamiast zmierzyć go dumnym spojrzeniem i wbijać w niego sztylety, to wtulę się w jego ramię. Boję się siebie. I tylko ja mogę samą siebie uwolnić.

Opinie (2) | Napisz

"Chcę odzyskać pamięć..."

czwartek, 11 lutego 2010 15:33

Znów czuję jakbym spadała głową w dół. Znów budzi się we mnie słabość. Staram się zbierać, udaje się, ale obawiam się, że tylko do czasu. Niepotrzebnie do niego napisałam. Niepotrzebnych kilka słów. Tak niewinnych, ale chyba znaczących zbyt wiele. Znów mam w głowie wszystkie te piękne wspomnienia, które mnie trzymały wciąż przy nim. Rok wystarczył, aby zapełnić moją głowę bzdurnym wyobrażeniem idealnego świata, idealnej przestrzeni. Doszukuję się w nim wciąż czegoś dobrego. Żyję tymi pięknymi chwilami.
W jego mniemaniu on nic złego nie robił. Oboje godziliśmy się na to wszystko. Tylko czemu on wyszedł z tego lepiej niż ja? Czemu on nie ma takich wyrzutów. Czemu nie dławi go poczucie tego ile stracił przez ten cały czas. Nie chcę go widzieć za te 3 dni. Brzydzę się spotkaniem go. Brzydzę się tym, że mogę zareagować pozytywnie. Brzydzi mnie moja myśl, że możemy wrócić do stanu, który był kiedyś, do stanu, gdy wiedziałam, że mogę mu powiedzieć wszystko. Do stanu zanim mnie dotknął nie tak, jak dotyka się przyjaciół... Nawet nie wiem kiedy to wszystko się wydarzyło. I boję się, że mocniej się do tego przyczyniłam niż on... Chcę odzyskać pamięć i wrócić do chwili, gdy zniszczyło się wszystko, a najbardziej ja.

Opinie (1) | Napisz

"Uśmiecham się."

wtorek, 09 lutego 2010 18:05

Po nieco innym wpisie w pięćsetnym dniu prowadzenia bloga czas wrócić do zwyczajnej i ciągłej codzienności. Dokształcam się i to bynajmniej nie typowo naukowo. Staram się dokształcić własną osobowość, własny sposób bycia. Uczę się spontaniczności i uśmiechu dla każdego i każdego dnia. Chciałabym być człowiekiem bez wewnętrznych zahamowań związanych z ogólną opinią na temat pewnych spraw. Chcę się uwolnić od masowego udręczenia. Ocalić siebie. Sprawić, że ocena innych nie będzie miała wpływu na mnie. Uwolnić się od potrzeby ciągłego doceniania. Od potrzeby ciągłego przebywania z kimś. Uniezależnić, zerwać kajdany z rąk. Zobaczyć w samotności piękno. Chciałabym. Wiem, że coś w tym kierunku dokonuję. Może nie robię tego do końca właściwie, lecz czuję, że źle nie jest. A pan Paweł... (chyba pierwszy raz wymawiam tu jego imię) Myślę o nim, bo to nieuniknione. Pewne bodźce i dobre wspomnienia wciąż zamieszkują w mojej głowie, ale uniezależniam się. W tym momencie mam świadomość, że go nie potrzebuję, ale nie wiem co będzie, gdy znów będę oglądała go niemal codziennie. Pozostało mi 5 dni bez Pawła. Nie znienawidzę go. Ale uwolnię się od niego. Wierzę, że mi się uda. Uśmiecham się.

Opinie (0) | Napisz

poniedziałek, 22 marca 2010

Ilość wejść: 12394

wczoraj, dziś, jutro...

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

o mnie

jawa przeplata się z ciągłym snem, myśli popadają od skrajności w skrajność, umysł z ciałem dzieli przepaść, zbieram resztki ludzkich uczuć, rozerwana na części...
witaj w moim świecie

"Nigdy nie można ustalić z pewnością, gdzie w kobiecie kończy się anioł, a zaczyna diabeł" Heinrich Heine

trochę liczb

Ilość wejść: 12394
Wpisy
  • liczba: 144
  • komentarze: 298
Bloog istnieje od: 549 dni